Jan Brzechwa. Poeta w adwokackiej todze

Jan Brzechwa. Poeta w adwokackiej todze

Jan Brzechwa zapisał się w świadomości zbiorowej głównie jako poeta. Był on jednak nie tylko błyskotliwym literatem, ale także prawnikiem międzynarodowego formatu, cenionym specjalistą z zakresu prawa autorskiego w Polsce i na świecie, zwłaszcza jako aktywny działacz ZAiKS-u. Monografia jest pierwszym opracowaniem spuścizny Brzechwy jako prawnika. Przedstawia jego dorobek piśmienniczy w języku polskim, francuskim i włoskim oraz wpływ działalności Jana Brzechwy na treść i doktrynę prawa w Polsce. Autorzy starają się przybliżyć wątki prawnicze w biografii artysty i podkreślić jego rolę w kształtowaniu się systemu prawnego, a także świadomości prawnej w Polsce i na świecie. Książka zawiera także analizę międzywojennego orzecznictwa i sporów sądowych dotyczących prawa autorskiego, przeprowadzoną na podstawie […]

Adwokaci. Zraniony zapał – fragment książki

Adwokaci. Zraniony zapał – fragment książki

Gazeta Wyborcza opublikowałą fragment książki Mec. Artura Nowaka – „Adwokaci. Zraniony zapał”, tytułując wybrany fragment: Ile zarabia adwokat ?. Dla promocji książki wybór fragmentu książki przez redakcję był nader niefortunny. Bo rzecz o pieniądzach; a to budzi emocje – często niezdrowe. W adwokackich grupach na fb, w oparciu o ten fragment adwokaci wyrażali swoje krytyczne opinie o całości książki (a odnoszę wrażenie, że wielu z krytykujących nawet całości fragmentu publikowanego w GW nie przeczytało, ograniczając się jedynie do „zajawki”). Ponieważ, w mjej opinii, książka Artura Nowaka jest bardzo dobrym opisem środowiska adwokackiego a Autor, mimo bardzo licznych smutnych refleksji o naszym zawodzie, opisuje środowisko adwokackie z dużym szacunkiem do Adwokatury i […]

Adwokaci. Zraniony zapał

Adwokaci. Zraniony zapał

17 maja 2022 r. wydawnicza premiera nowej książki adwokata Artura Nowaka. Ponieważ miałem ten przywilej, że mogłem książkę przeczytać w wersji redakcyjnej jeszcze przed wydawniczą premierą – gorąco polecam. Jerzy Marcin Majewski adwokat Odkryj tajemnice profesji tak starej jak konflikt i zbrodnia. Kim tak naprawdę są ludzie w togach z zielonym żabotem ? Adwokaci to fascynująca podróż po arkanach tej starej jak konflikt i zbrodnia profesji. Otwierając drzwi gabinetów mecenasów, poznajemy odartą z blichtru i mitów rzeczywistość. Mamy okazję poczuć krańcowe emocje sądowych batalii, w których stawką bywa wolność albo bankructwo, a sednem ludzki dramat. Jak sprostać kryzysowi, z którym zazwyczaj przychodzi do adwokata klient? Czasem pierwsze decyzje okazują się […]

Wymiar. Z dziennika starego adwokata

Wymiar. Z dziennika starego adwokata

Czasem czuję się trochę wynudzony i mnie nosi. Zostawiam na chwilę spacery, filmy o rafach koralowych, książki i znów oddaję się bez reszty starej namiętności. Doświadczam jej inaczej, jestem bardziej świadomy, nie wypalam się przedwcześnie. Lubię pracować powoli, trawię szczegóły, rozważam czego by się tu uczepić. Proces ma wiele sekwencji, nie można się wypalić, odkryć. Trzeba czekać cierpliwie na odpowiedni moment. Jak najedzony wąż przeważnie jestem pasywny, nie zrywam się z ławy obrończej wymachując kodeksem sędziemu przed oczyma jak murzyński raper. Milczę, chłonę wszystkie okoliczności by nasycić przeczucia. Klienci czasem się niepokoją, każę im milczeć.

Biurko i maszyna Dziadka. Moja pierwsza podarta i napisana książka

Biurko i maszyna Dziadka. Moja pierwsza podarta i napisana książka

Adw. Marcin Karol Piechocki. Ze wspomnień adwokata. Biurko i maszyna Dziadka. Moja pierwsza podarta i napisana książka. Kontynuując moją historię będąc zżytym z Dziadkiem prawnikiem często buszowałem po jego bibliotece. Do dzisiaj mam u siebie niemiecką encyklopedię pisaną jeszcze starym niemieckim, która została wydana 5 miesięcy przed wybuchem II wojny światowej – w kwietniu 1939 roku.  Niestety trafiła w moje 4 czy 5-letnie ręce, bo zawierała obrazki i ją troszkę podarłem. Dziadkowie ją sklejali…

Opowiadania adwokackie

Opowiadania adwokackie

Dopiero nad ranem przyjechało pogotowie, zabrało żula ale ten nie odzyskał przytomności. Codziennie sprawę monitorowała policja, czekając aż się wybudzi i złoży zeznania. Pomimo rozpytań, prokurator nie znalazł w notatkach policyjnych żadnych konkretów, by to ciągnąć. Świadkowie stracili pamięć. Nieszczęśliwy wypadek – pomyślał doświadczony prokurator. Nie było zresztą ciśnienia: nie było bliskich, zainteresowanych, by popychać sprawę.