VanMoof – rower dla adwokata

MacLawye® & VanMoof

Rower VanMoof zaprojektowany został – jak to reklamują właściciele firmy – jako rower dojeżdżających do pracy. Jest zatem rowerem typowo miejskim. Jednak sprawdza się także na lekkim trekkingu. Zacznijmy jednak od początku. To co mnie urzekło w VM S 3 to wzornictwo (czyli jak to się teraz mówi dizajn desing). Prostota geometrii tego roweru jest po prostu pięknem samym w sobie.

VanMood S3 jest rowerem elektrycznym. Rowery elektryczne mają swoich zwolenników jak i zagorzałych wrogów. Wytrawni rowerzyści nie uznają wspomagania elektrycznego. Ale ich argumenty nie są przekonywujące. Wszak wspomaganie elektryczne w VM S3 można wyłączyć. Rower ma 4 poziomy wspomagania (poza zerowym). Wspomaganie na poziomie pierwszym niweluje ciężar roweru (około 21 KG) i ciężar pedałowania jest wyraźnie odczuwany. Na drugim wspomaganiu czujemy się tak jakby nas ktoś lekko popychał. Wspomaganie trzecie jest optymalne; w pedałach wyczuwa się lekki opór ale w sposób wyraźny czuje się, że jazda jest wspomagana silnikiem elektryczny. No i poziom czwarty: kręci się pedałami „jak w powietrzu” nie czując żadnego oporu a rower sam mknie do ograniczonej fabrycznie prędkości 25 kM/h.

Poziom wspomagania to nie to samo co kombinacja przerzutek. VanMoof S3 ma… automatyczną skrzynię biegów. Innymi słowy w rowerze nie ma manetek do ustawiania przerzutek a rower elektronicznie sam dobiera właściwe dla stylu jazdy przełożenia. Z takiego rozwiązania wytrawni rowerzyści zapewne zadowoleni nie będą; ale rowerzyści-emeryci… bardzo !!! Natomiast młodzi rowerzyści o zacięciu rajdowym i tendencją do szybkiej jazdy, będą zachwyceni przyciskiem speed-touch, którego naciśnięcie i przytrzymanie podczas jazdy, powoduje natychmiastowe przyspieszenie roweru i uczucie podobne do szybkiego dodania gazu w samochodzie.

Autommatyka roweru (wspomniana automatyczna skrzynia biegów, przełączalny podczas jazdy stopień wspomagania, speed-touche) podporządkowane zostały założeniu, że rower ma służyć miejskim dojazdom do pracy. Stąd też pozwoliłem sobie zatytułować ten wpis: VanMoof – rower dla adwokata. Bo na ten rower można wsiąść w garniturze i białej koszuli, dojechać do pracy i bez konieczności przebierania się zasiąść do pracy. 🙂

VanMoof S3 sprawdza się także w lekkim treekingu (w Poznaniu żwirowe ścieżki Lasku Marcelińskiego pokonuje bez większych wstrząsów); umożliwia bowiem wybór trybu jazdy od terenu płaskiego poprzez pagórkowaty, ustawiony indywidualnie według własnych preferencji bądź manualny wyłączający automatyczną skrzynię biegów.

Wszystkim steruje się z poziomu aplikacji na smartfonie. Nawet światła włącza się i wyłącza z aplikacji i można wybrać tryb automatyczny a rower sam włączy oświetlenie o zmroku (w zasadzie brak przełącznika świateł poza aplikacją należałoby uznać z niewielką wadę roweru – ale nie czepisajmy się drobiazgów).

Rower ma niezwykle sympatyczną funkcję. Mianowicie punktowy wyświetlacz (Matrix Display) na górnej rurze. Podczas jazdy wyświetlacz pokazuje aktualną prędkość z jaką rower się porusza. W razie awarii wyświetla kody błędów. Wskazuje aktualny poziom naładowania akumulatora i poziom wspomagania.

Ale zabawny komunikat wyświetlany jest przy próbie nieuprawnionego uruchomienia roweru (kradzieży). Otóż VanMoof S3 ma fabrycznie wbudowany alarm (zdumiewające, że inni producenci rowerów nie wyposażają ich w instalacje alarmowe). Alarm aktywuje się kopnięciem (naciśnięciem nogą) przycisku przy tylnej piaście. Próba uruchomienia roweru powoduje blokadę układu napędowego, głośny dźwięk alarmowy, miganie przedniego i tylnego światła; a na wyświetlaczu pojawienie się ikony ruchomej czaszki, której zadaniem jest – jak piszą konstruktorzy – przyprawienie złodzieja o koszmary. Efekt jest tak nietypowy i niespodziewany, że potencjalny złodziej może nie zostanie przyprawiony o nocne koszmary ale wystraszy się na tyle aby odstąpić od próby kradzieży roweru. Odblokowanie roweru, czyli dezaktywacja alarmu następuje z poziomu aplikacji bądź poprzez wprowadzenie kodu zabezpieczającego (w dosyć przemyślny sposób).

Ponadto VanMoof S3 jest certyfikowany przez firmę Apple i bez instalowania dodatkowych AirTagów może być zlokalizowany ze sparowanego iPhone’a przy użyciu aplikacji znajdź (find) przedmioty. (Co dodatkowo zmotywowało MacLawye®’a do zakupu i użytkowania właśnie tego roweru.

Aplikacja dostępna jest zarówno na iPhone’a (także na Android) jak i na AppleWatche.


A wady ?

Rower jest ciężki (21 kg), chociaż jak na elektryka mieści się w standardzie. VanMoof S3 jest rowerem dla osób wysokich; po prostu jest duży. Młodym to przeszkadzało nie będzie ale dla rowerzystów-emerytów z uwagi na bardzo wysoki przekrok z czasem i wiekiem na pewno będzie utrudniało wsiadanie.

Ale jak się już wsiądzie, to 🙂

No to teraz: adwokaci emeryci na rekreacyjną przejażdżkę (bo przygodę z rowerem – zwłaszcza elektrycznym – można rozpocząć w każdym wieku) a młodzież adwokacka do pracy i do sądu,… jeśli rowerem, to VanMoof’em.

Jerzy M. Majewski
adwokat


PS

Żaden, nawt najdoskonalszy rower nie zabezpieczy nas przed upadkiem i kontuzją . Dlatego zawsze, naprawdę zawsze używajmy kasku, nie ufajmy do końca naszemu pierwszeństwu przejazdu (zwłaszcza gdy samochody przy prawoskręcie przecinają ścieżkę rowerową) i uważajmy na krawężniki (także przy przeprowadzaniu roweru przez przejście dla pieszych, bo kontuzji można się nabawić nie tylko przy przekroczeniu prędkości (czego sam doświadczyłem w ubiegłym roku, co nie zniechęciło mnie do codziennych przejażdżek, w tym sezonie). Do zobaczenia na szlaku; a wokół Poznania mamy ich wiele.

jmm


MacLawye® & VanMoof