Zorientowałem się właśnie, że nienawidzę tego biznesu. Grałem w tę grę dla kasy. Łatwe do zerwania owoce. Wszyscy ci idioci, których rodzice wysłali do najlepszych szkół, aż się prosili, by ich wycisnąć. Często nie byli warci wykształcenia, które uzyskali (albo im się zdawało, że uzyskali), wspięli się na szczyty takich firm, jak AIG, Bear Stearns, Lehman Brothers, i na wszystkie szczeble naszego rządu. Nie miałem trudności ze znalezieniem ludzi wystarczająco głupich, bym mógł zarabiać na transakcjach ich kosztem.

Nie będę już zarządzał pieniędzmi innych ludzi lub instytucji. Mam wystarczająco dużo własnego majątku. Może ci, którzy wiedzą, ile zarobiłem, będą zaskoczeni, że ogłaszam odejście z tak małą sumą na koncie. Ale mi to wystarczy. Niech inni dalej się męczą, próbując zbić 9-, 10-, 11-cyfrowe fortuny. Ich życie jest do bani. Spotkania jedno po drugim, kalendarze zapełnione na trzy miesiące, czekanie na upragniony dwutygodniowy urlop w styczniu, podczas którego i tak będą przywiązani do komunikatorów i komórek. I po co to wszystko? Przestańcie marzyć, by po sobie coś pozostawić. I tak za 50 lat nikt nie będzie o was pamiętał. Wyrzućcie komórki i zacznijcie cieszyć się życiem!

Z całym szacunkiem – wycofuję się. Nie czekajcie na mejle czy telefony ode mnie. Nie jestem zainteresowany nowymi interesami. Nie mam też opinii na temat obecnej sytuacji na rynku – poza tym, że będzie coraz gorzej i tendencja ta będzie się utrzymywała latami. Podoba mi się moja nowa sytuacja. Mam czas, by zadbać o zdrowie zniszczone przez stres, który zżerał mnie przez ostatnie dwa lata.